patron

Włodzimierz Potocki (1789 – 1812)

„Potocki herbu Pilawa po różnych województwach, 
i starożytnością, i zasługami, i honorami dom wsławiony.”

herb

Włodzimierz Potocki, dziesiąty z jedenaściorga rodzeństwa, był synem Stanisława Szczęsnego Potockiego (1752 – 1805) i Józefiny Amelii Mniszech (1752 – 1798), kasztelanki krakowskiej. Urodził się w Tulczynie. W źródłach historycznych spotykamy różne daty urodzenia Włodzimierza Potockiego. Rozbieżności dotyczą dnia, miesiąca, a nawet roku. Przyjmijmy ten najbardziej prawdopodobny – 1789 rok. Potocki posiadał tytuł hrabiego. Swoją działalnością odciął się od niechlubnej przeszłości ojca, dając wzór patriotyzmu.

Włodzimierz Potocki był założycielem pierwszej kompanii artylerii konnej. Powstała ona w 1808 r. Składała się z 50 żołnierzy, 70 koni, 4 dział i 8 wozów amunicyjnych. Co ciekawe – posiadała nawet kuźnię i lawetę zapasową. Warto wiedzieć, że z olbrzymiego majątku ojca nie otrzymał żadnych pieniędzy. Na wyposażenie artylerii przeznaczył fundusze odziedziczone po matce.

Potocki awansował do stopnia podpułkownika tejże artylerii i odznaczył się męstwem, odwagą oraz młodzieńczym zapałem. Brał udział w kampanii 1809 roku. Zasłynął w bitwie pod Raszynem, gdzie artyleria konna brała udział po raz pierwszy i od razu stała się bronią o wielkich wartościach bojowych. Żołnierze tej formacji nosili ciemnozielone mundury i bermyce z ciemnego futra. Ich indywidualną broń stanowiły pałasze i pistolety.

Bój baterii Potockiego na raszyńskiej grobli opisał Władysław Gąsiorowski w powieści Rok 1809:

„Trąbki zagrały. Potocki obejrzał się po siedzących za nim w drugiej i trzeciej parze koni dojeżdżaczy, dobył szabli i ruszył. Baty gwizdnęły po grzbietach, konie szarpnęły i bateria pomknęła w szalonym pędzie ku grobli.

Ludzie, konie, armaty jakby w jedno zlały się ciało, w jedną duszę. Bateria zdawała się być wielkim potworem zgrzytającym łańcuchami, dudniącymi złowrogo, tratującym przed sobą wszystko, potworem, którego głową była armata dojeżdżana przez Potockiego, ogonem szereg luzaków.

Bateria jak piorun wpadła na groblę, potrąciła ostatnie szeregi Poniatowskiego, pod gradem witających ją kul austriackich zatoczyła kadłuby, podniosła paszcze i zagrała.

Potocki miótł przed sobą wszystko, sypał kartaczami, rwał, dziesiątkował, a kiedy mu z boku atak gotowano, cofał się, cofał się wolno, a za każde drgnięcie kul armatnich, za każdą stopę ziemi zbierał krwawą zapłatę.

Po godzinnych zapasach zmuszony ustąpił, ale za nim stał już wybudowany rozkazami nowy front armii polskiej.”

Wojciech Kossak ukazał bój artylerii konnej na obrazie „Bateria w ogniu”. Dzieło pokazuje walkę artylerii konnej na grobli. Część historyków uważa, że mężczyzna dosiadający pierwszego konia w zaprzęgu to Włodzimierz Potocki.

bitwa

January Suchodolski na obrazie Śmierć Cypriana Godebskiego ukazał Włodzimierza Potockiego w charakterystycznej bermycy.

bitwa2

Włodzimierz Potocki był też bohaterem bitwy pod Sandomierzem, kiedy to jako ochotnik stanął na czele woltyżerów. Klementyna Hoffmanowa napisała:

„Tej pamiętnej nocy wsławiło się imion wiele (…), a przede wszystkim Włodzimierz Potocki; młodzieniec ten niepospolity, serce anioła, męstwo i hojność Polaka mający, zupełnie szedł w ślady Józefa Poniatowskiego. Szanowany od oficerów, uwielbiany od żołnierzy, do boju występował z takim pośpiechem, jak drudzy na ucztę.” W boju tym Potocki postanowił być pierwszy na wałach Sandomierza i o mało nie stracił życia. „Gdy już się zabierano do ataku, namówiony przez jednego ze swoich przybocznych, ubrał się w płaszcz żołnierski, ażeby mniej od nieprzyjaciół się różnić. Udał się na okopy. Wówczas jeden z polskich żołnierzy wziął go za Austriaka przy migającym świetle ognia, i uderzył kolbą w piersi. Potocki padł, ale natychmiast podniósł się. Płaczącego nad nim żołnierza pocieszał słowami, że nic mu nie jest, a chociaż cierpiał wiele, jak drugi Czarniecki nie czuł bólu z radości, że twierdza już zdobyta”.

Podczas szturmu na Sandomierz okazało się, że Potocki jest równie dobrym dowódcą artylerii konnej jak i piechoty. Potwierdza to prośba generała Sokolnickiego o wyróżnienie go za ten atak krzyżem kawalerskim Virtuti Militari.

O Włodzimierzu Potockim nadmienia Adam Mickiewicz w X księdze Pana Tadeusza:

Jużci, rzekł Robak, trudno ganić tę ochotę;
Jedź, weź pieniądze, możesz usztyftować rotę,
Jak Włodzimierz Potocki, co Francuzów zdziwił
Dając na skarb milijon;(…)

Żoną Włodzimierza Potockiego była Tekla Sanguszkówna. Miał z nią dwóch synów, Stanisława i Włodzimierza. Na początku 1812 roku Potocki przybył do Krakowa. Zapadłszy na tyfus, skończył życie 8 kwietnia 1812 r. w wieku 23 lat.

Stanisław Kostka Potocki tak pisał o Włodzimierzu Potockim:

„Gotował się Włodzimierz Potocki do nowych bojów po ostatniej wojnie naszej, w której zwrócił na siebie oczy narodu, i stał się celem rycerskich jego nadziei, lecz od choroby i zgryzoty nagle do grobu wtrąconym został.

Śmierć jego okryła Polskę żałobą. Musiały być niepospolitemi waleczność i przymioty tego młodego rycerza, co niespełna w dwudziestym czwartym roku życia dokonał, żeby takie i tak powszechne sprawiły wrażenie. Wysypał się hurmem Kraków łzami zalany, na pogrzeb jego: kto mógł włosów jego, a nawet kawałka śmiertelnej odzieży, poszukiwał jak drogiej pamiątki. Jakoż ten rzadki młodzieniec do heroicznej postaci łączył prawdziwie heroiczny umysł, i nim wszystkie czyny swoje oznaczał. Ogromny majątek był tylko w ręku jego dobroczynności środkiem, a rozum niepospolity dziwił w tak młodym wieku dojrzałości cechą.

Spoczywają zwłoki jego w Krakowie, w tymże, co tylu królów i rycerzów naszych miejscu.”

W katedrze krakowskiej znajduje się marmurowy posąg Włodzimierza Potockiego ustawiony w roku 1831, a wykonany w 1820 r. przez B. Thorvaldsena na zamówienie żony zmarłego.

Potocki przedstawiony jest jako młody, grecki wojownik w stroju klasycznym, półnagi, z lewą ręką wspartą na mieczu zwieszonym na rzemieniu przez piersi, prawą – na biodrze. U jego bosych stóp znajdują się: zbroja z orłem polskim i hełm.

Statua ustawiona jest na dość wysokim cokole z płaskorzeźbą wyobrażającą greckiego boga śmierci, Tanatosa, gaszącego pochodnię.

posag

Pomnik Potockiego pojawia się w literaturze polskiej. W dramacie „Akropolis” Stanisława Wyspiańskiego rozgrywającym się w katedrze wawelskiej ożywają różne dzieła sztuki, miedzy innymi posąg naszego patrona.

Podobny motyw spotykamy w jednym z opowiadań Józefa Czechowicza „Koń rdzy”, którego akcja – tak jak dramatu „Akropolis” – toczy się w Wielkanoc i nawiązuje do Zmartwychwstania:

„Cwałował jeździec wspaniały na niesłychanej piękności koniu. Włosy rozwiane złotą aureolą zapalały się i gasły na greckiej głowie, dłonie mocne dzierżyły twardo potężnego rumaka. 
Jak zjawa! 
A koń przed gankiem piętrzy swe siwe cielsko, kłębi się, staje dębem, aż wiszą nad stołem potworne kopyta. Poskromił go wreszcie jeździec. Zeskoczył. Idzie do Henryka. Ściskają sobie dłonie. Poznali się. 
– Włodzimierz! 
– Potocki! – woła Madonna Maria, która go widziała, gdy stał w zadumie orlej w kaplicy wawelskiej. 
Reszta w milczeniu pożera oczyma cudną postać i wspaniałą głowę.”

Współcześni Potockiemu uważali go za młodzieńca niezwykłego, zapowiadającego się na wielkiego przywódcę, łączącego odwagę z talentami wojskowymi.